Zegar i zegarmistrzowie historii

Dodano:
Zegar historii ma nowych zegarmistrzów. Posłowie rosyjskiej Dumy nie dadzą się zepchnąć na Wschód i tak jak w 1941 - bo wedle nich wojna zaczęła się w tym momencie - pójdą mężnie na Zachód.
Konstantij Kosaczow szef Komisji Spraw Zagranicznych potrafi wyjaśnić wszystko. Potrafi też w razie niezrozumienia przyłożyć, by się wszystko wyklarowało. Jako przewodniczący delegacji rosyjskiego parlamentu do Rady Europy niejednokrotnie groził, że Rosja nie da ani kopiejki na działanie organizacji, jeśli ta będzie się zajmować Czeczenią, a nie na przykład Guantanamo. Cieszyć może jedynie fakt, że Kosaczew w poszukiwaniu zakłamania przewertował polskie podręczniki historii, zwłaszcza, że zrobił to w czasie szczytu Rady Europy w pół zamkniętej Warszawie.

Więc jak wyglądała wojna? W 1941 roku Bałtowie przy udziale Niemiec w wyniku supertajnego układu wymyślonego przez Syjonistów najechali Rosję. Stalin nie wierzył, że to wrogi najazd i cierpliwie czekał, aż podejdą pod Moskwę. Gdyby chciał mógł ich przecież jednym rozkazem zatrzymać na granicy. Jednak dobry wujaszek wolał czekać. Aż w końcu stracił cierpliwość i dzięki genialnym w swej prostocie pomysłom taktycznym (kto się cofnie kula w łeb) odparł atak. Rozpoczął się marsz na Zachód. Kiedy szala zwycięstwa zaczęła się przechylać na stronę Sowietów alianci dokonali inwazji we Francji, co w pewnym stopniu (ale nie należy tego przeceniać) pomogło w zwycięstwie. Dzięki temu uniknęli dalszych ofiar. Najważniejsze jest to, że dzięki swoistemu parasolowi ochronnemu wschodnia Europa miała zapewnione bogactwo i dostatek przez następne 50 lat.

O co się więc rozchodzi? O to, że u władzy w tych krajach są znowu Syjoniści i cynicznie, kręcąc przy okazji pejsa okłamują świat. Ale dobrze, że są tacy, co to wszystko widzą i rozumieją. Co więcej potrafią zareagować. To rosyjscy posłowie-zegarmistrzowie! Zegar historii nie będzie już bił gdzie popadnie.

Grzegorz Sadowski

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...